Wilga SP-EAI to była nasza holówka, miałem zresztą okazję nią lecieć „turystycznie” z moim synkiem Krzysiem. Niestety, pewnego słonecznego dnia, zaraz po starcie z szybowcem na holu, zatrzymał się silnik Wilgi. Pilotowi udało się ominąć las i „usiadł” w wysokich zaroślach, w których India zakończyła swój żywot. Pilot wyszedł z tego cało (no, prawie) - i bardzo dobrze, bo to świetny gość. Szybowiec wyczepił się w porę i wylądował szczęśliwie.